Kobiety mojego życia :)

GGPoGGadulec


::księga gości::








Moje małe miejsce
Pumi Świat

Miejsca które kochamy
Moje góry
Pensjonat Leśny Dwór
Schronisko w Łupkowie




2009
listopad
październik
maj
kwiecień
styczeń
2008
listopad
październik
lipiec
maj
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
2003
grudzień
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2002
październik
wrzesień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2001
grudzień
październik



Blog.pl



Nigdy nie wiesz co przyjdzie pierwsze - kolejny dzień czy następne życie...





Zmiana adresu

Odchodzę stąd. Jakoś nie mogę sie przekonać do pisania kolejnych notek w tym miejscu postanowiłem więc zamienić je na nieco bardziej osobiste (miejsce znaczy się). Od teraz będzie można mnie znaleźć pod adresem jurzysta.pl - w końcu nie po to mam własną domenę, żeby pisać w innych miejscach.
Zatem żegnam się, dziękując za kilka lat cierpliwego odczytywania moich wypocin i zapraszam w nowe miejsce.


puma 2009-11-20 11:46:41
skomentuj (0)


Podnieść kogoś?

Pytam, bo właśnie zakończyłem 5-dniowy kurs na Fork Lift Driver'a czyli po polskiemu - operatora wózków widłowych (co proste nie jest) z wynikiem pozytywnym, co oznacza certyfikat FETAC honorowany w całej Europie. A cholera wie co sie w życiu przyda. No i zacznę sie jakos rozglądac za nowym kursem. Miałem się zbierać do Polski ale moja miła Irlandia zdecydowała sie płacic mi nadal zasiłek, wiec postanowiłem skorzystac i odłozyć ile sie da. I - jesli moje plany sie ziszczą - przed wyjazdem zaliczyc kilka wycieczek, na które dotąd jakos nie trafiła sie okazja. Chcę odwiedzić wyspy Arann, chcę pojechac na kilka dni do Szkocji, bo śni mi się po nocach. W dalszych planach mam pobyczenie się przez kilka dni w Hiszpanii lub Portugalii. No, albo w drugą stronę - w Norwegii (bo teraz jest najtaniej tam polecieć) :)) 
No i postanowiłem zrobić też coś dla siebie :) Mianowicie kupiłem sobie karnet na taki gym - wszystko tam jest co potrzeba. Dzisiaj przepłynąłem 5 basenów i myslałem że utone z wyczerpania. ale poszedłem do sauny, potem do steaming roomu a na końcu spaliłem trochę kalorii biegajac na stepperze, jezdżąc na rowerze i podnosząc ciężarki. Efekt jest taki że od palców rąk do palców nóg wszystko mi sie trzęsie ze zmęczenia. Jutro zapewne będę biadolił z rana na niemożność ruszenia ręką czy noga no ale to bedzie jutro :)



puma 2009-10-16 20:30:11
skomentuj (2)


Stare kąty...

Pojechałem dzisiaj na wycieczkę do Connemara. Ze znajomą z Galway, Małgosią. Ot taki, niedzielny wypad. W Letterfrack pustki, to nie sezon turystyczny. W pubie po staremu - David, Słowak z Bałut - było z kim sie pośmiać. W tymże pubie spotkałem Stevena, własciciela Old Monastery Hostel. Powiedział, że ze starej załogi został juz tylko on na co odparłem, że to dobrze, iż można znaleźć coś stałego wśród ogólnych zmian. Ucieszył się, kiedy powiedziałem, że mieszkam w Galway i będę częstszym gościem niż zazwyczaj. Gęba mi się cieszy na myśl, że teraz do takiego Letterfrack mogę sobie po prostu pojechać, kiedy tylko zechcę.
Tak, zdecydowanie zamieszkałem we właściwym miejscu. :)


puma 2009-05-03 19:25:17
skomentuj (3)


Z nowym rokiem, nowe czasy...

Moja podróż trwa nadal. A że nie pisałem nic masę czasu, to spróbuję. Jakoś straciłem serce do tego bloga ale z drugiej strony nie chcę zakładac juz nowego. Ten powstał z potrzeby chwili, w pewnym momencie okazał sie potrzebny jak cholera a teraz tkwi sobie tu trochę jak porzucony pies... Jeśli sie okaże, że nie bedzie o czym pisać to zwyczajnie zniknie - szkoda by zmarniał jak wiele innych.
Od chwili kiedy przyjechałem do Irlandii minęło już 2 i pół roku. Zadomowiłem się, pracowałem w różnych miejscach, przyjmowałem gości, nawiązywałem znajomości i przyjaźnie (pasjami lubię Brazylijczyków i ludzików z Mauritiusa ), zakochałem się do szaleństwa i złamano mi serce, zmieniałem mieszkania i miejsca, dojrzewałem i rozprawiałem się z własnymi demonami... Cały czas mając przed oczami swój cel - wychowywanie tutaj Jagny. Jakoś w połowie ubiegłego zdecydowałem, że wrócę do Polski. Dostałem pracę na budowie co w Irlandii jest zawsze dochodowym zajeciem, więc ucieszyłem sie strasznie, że będę mógł odłożyć pieniądze na tenże powrót. W międzyczasie zdecydowałem sie pomóc Magdzie, znajomej z Warszawy która chciała sobie przyjechać na wakacje zarobić. Bo mnie tez ktos pomógł, kiedy przyjechałem na Wyspy (jedne i drugie), pomyślałem więc że to będzie bardzo fair, kiedy ja także wyciągnę do kogoś rekę. W związku z tym dotknęła mnie niestety przypadłość zwana "nikt Cie tak nie wyroluje jak rodak" - nie wgłębiając sie w temat powiem tylko, że Magda wraz ze swoim chłopakiem zachowali się wyjatkowo po szczeniacku - razem wynajęliśmy dom w Roosky, bo ona zdecydowała się zostac na dłużej i ściągnąć tu swojego faceta. Z tym, że pewnego wieczoru zniknęła zarówno ona jak i on zostawiając mnie w kompletnej niewiedzy i stawiając przed faktem, że za wszystko musze płacic sam. A przecież wyniosłem się z drogiego Dublina na prowincję, bo za te same pieniądze tutaj wynajmowałem dom zamiast pokoju - dzielone na 2 dawało zupełnie śmieszne kwoty za duuuużo lepsze warunki niz w Dublinie. No i ta jej decyzja była też powodem odłożenia na kiedys moich powrotnych planów. Bo postanowiłem dać sobie jeszcze trochę czasu, zwłaszcza że własnie mijały 2 lata odkąd przybyłem do Irlandii, co otwierało dodatkowe mozliwości choćby socjalne. Przede wszystkim zaś czyniło sprowadzenie Jagny niemal namacalnym. Już nawet rozmawiałem z moją byłą żoną o szczegółach... Wszystko było na dobrej drodze ale wybuchł kryzys. No bywa - życie to złośliwa sucz. Niestety dotknął i mnie, więc zajmuje się obecnie byciem bezrobotnym. Mam zasiłek, więc radzę sobie ale o sprowadzeniu Jagny muszę na chwilę obecną zapomnieć - tak duzy ten zasiłek nie jest :(
Przez moment znów była ta sama myśl - wrócić do Polski. Tylko dokąd? Do kogo? Po co? Bez pracy, bez mieszkania - w Polsce zaczynałbym bardziej od zera niż zaczynałem w Irlandii. Tu przynajmniej miałem gdzie mieszkać i co jeść. W swoim własnym kraju nie mam nic. No i nie mam juz 20 lat niestety (chociaż wciąż zachowuję sie jakbym miał znacznie mniej).
Więc postanowiłem zrobić znów pewien zwrot w zyciu. Opuściłem mój dotychczasowy dom w Roosky i przewiozłem swoje rzeczy do moich dobrych znajomych do Belturbet, pod granicę z Irlandia Północną. Po powrocie z Polski, gdzoe pojechałem na urodziny Jagny wynająłem pokój w Galway. Bo to jest miasto i - przynajmniej statystycznie - mam tu wieksze szanse na znalezienie pracy niż w małych miejscowosciach. Bo pomyślałem sobie, że chociaż jestem bezrobotny to moge przeciez mieszkac w pięknym miejscu. A leżące nad Atlantykiem Galway jest naprawdę ślicznym miastem. Dodatkowo jest stamtąd blisko wszędzie gdzie Puma lubi - do Connemara, do Letterfrack, do Ring of Kerry... Góry które wpadają do oceanu to jest coś, czemu nie jestem się w stanie oprzeć... Kiedy moja przyjaciółka, Aggie była u mnie niedawno, wypatrzyłem pewien dom w internecie. Do wynajęcia. Tani jak barszcz za to z widokiem na zatokę, w której pływają delfiny. DELFINY KURNA! Już widziałem siebie siedzącego przy oknie i piszącego moją książkę (taaaak... były takie plany), w przerwach zerkając na zatokę... Niestety - było ciut za wcześnie na decyzję (nie wygasł jeszcze mój kontrakt w Roosky) no i nie miałem kasy - właściciel zaś nie chciał zgodzic sie na zapłacenie w ratach. A następnego dnia ktos wynajął ten dom... Więc książki nie będzie - ona miała być pisana własnie tam. Ona CHCIAŁA być pisana tam - bo to było pierwsze uczucie, jakie poczułem, gdy tam weszliśmy z Aggie. I powiedziałem jej o tym...
Wynająłem pokój w domku dzielonym z włoską parą. Czemu nie z Polakami? Bo teraz, chcąc pogadać o czymkolwiek po prostu muszę ćwiczyc angielski - nie ma wyjscia :)



puma 2009-04-30 11:28:57
skomentuj (0)


Pierwszy w życiu email Jagny

Kocham Cie Tato i bardzo mi się spodobało pisanie na komputerze. Tęsknie za Tobą i bym chciała już Cie widzieć.czy mnie kochasz bo ja cie kocham. Przyjedź na urodziny,cmok cmok kocham Cie Tato,do zobaczenia tęsknie bardzo.

Spłakałem się...



puma 2009-01-29 16:28:46
skomentuj (5)


Bo miłośc trzeba odłożyc na inne czasy....

Se zapomniałem na amen, że ciagle wisi poprzednia notka o szukaniu. No więc znalazłem. Znów jestem piekarzem :) Tym razem mam troche kilometrów do pracy (67) ale nie jest źle. Póki autko sie sprawuje, póty nie narzekam.
Wczoraj Jagna spowodowała, że prawie osunąłem sie z krzesła na podłogę. Opowiadała mi o chłopcu, który wpadł jej w oko ("Tata, on taki ładny i męski jest") i w któryms momencie rozmowy nagle wypaliła:
"BO MIŁOŚĆ TRZEBA ODŁOZYĆ NA INNE CZASY"...
Ona ma niecałe 7 lat...
Umarłem.


puma 2008-11-06 11:36:36
skomentuj (3)


Interview

Pojechałem do Athlone na interview. Troche się spóźniłem, ale niedużo no a przy tym zadzwoniłem z samochodu, tłumacząc że niepotrzebnie wjechałem do centrum ale juz pędzę właściwa drogą. Miły pan przywitał mnie w drzwiach i zaprosił na rozmowę. W sumie standard - interview jak każde inne. Różnica miedzy pierwszym (2 lata temu) a dzisiejszym polegała na tym, że swobodnie z panem rozmawiałem, nie jakając się i nie krygując kiedy brakło mi jakiegoś słowa. Taka mała, prywatna uciecha.
No i do końca przyszłego tygodnia mam dostać wiadomość odnośnie mojej kandydatury.
Taka myśl mi dzisiaj przyszła do głowy po tej rozmowie - pan miał segregator pełen cefałek a Athlone małą miejscowością nie jest. Więc skoro zdecydował się zaprosic na interview kogoś, kto mieszka 60 km dalej to mam wrażenie, że moje CV musiało go przynajmniej zastanowić. tym bardziej, ze widziałem napisane na nim uwagi typu "zapytać" przy zakreślonym fragmencie.
Mam cicha nadzieję, że ta praca wypali bo z finansami juz sie robi krwawo....


puma 2008-10-19 01:03:40
skomentuj (2)


...

Jutro w południe mam interview...
Trzymajcie kciuki...


puma 2008-10-17 16:32:13
skomentuj (1)


Roosky

Przeprowadziłem się na wieś. Własciwie na prowincję, należałoby rzec, bo wedle polskich standardów wsi to nie przypomina. Ale pasą w okolicy owce, są farmy... Wiec wieś i już. Na wsi jak to na wsi - jest domek. Taki mało wiejski. I ma kominek. Moje marzenie od lat wielu. Czasem siedzę w noc i gapię sie w ogień - ten dom i ten kominek przynosi niezbyt dawne wspomnienia. Z tych dobrych, pożądanych...
































Przeniosłem sie tutaj bo chciałem uciec z Dublina. Znudził mnie już masakrycznie. To miasto to taka troche większa wieś, niewiele ma do zaoferowania. Choc może to ja jestem jakis wybredny... Ale tu mam ciszę i spokój, palmę w ogródku i słonecznik zasadzony przez Anete i Sebastiana, uśmiechniętego sasiada, zieleń za oknem, wielkie zdjęcie Jagny na ścianie...




I warunki na to by wreszcie sprowadzic moją córke tutaj. Musze tylko znaleźć pracę, poprzednia, dublińska juz sie skończyła. Ale jestem dobrej myśli. I będę znów grał - tak postanowiłem. W sąsiedztwie mieszka Sebastian -  mój znajomy jeszcze z Łodzi. Zrobimy troche materiału i bedziemy sie produkowac w okolicznych pubach. Przyjemne z pożytecznym. Prócz grania na gitarze zagrałem sobie też w tenisa. Nawet nie było najgorzej jak na pierwszy raz w życiu - tylko jedna piłkę strzeliłem w kosmos. A kolano już mnie przestaje boleć. Ten tenis to fajny jest.

A tymczasem Jagna dorasta...




puma 2008-10-17 03:07:38
skomentuj (1)


Zmiany, zmiany...

To niby tylko obcięcie włosów, ale coś się jednak jakby zmieniło... Ze zdjęcia patrzy na mnie całkiem poważna dziewczynka :)
Z naszych konwersacji:

Jagna: Tata, a masz stówę?
Puma: Ale stówę czego?
J: No pieniążek taki, złotych...
P: No tutaj nie mam, my tu używamy euro...
J: Aha, ale jak przyjedziesz do EUROPY, tu do Warszawy to będziesz miał?
P: No wtedy będę miał. A czemu pytasz?
J: Bo jak będziesz miał stówę to musisz mi dać pół tej stówy!
P: A po co Ci aż pół stówy kochanie?
J: Bo muszę sobie kupić bardzo ważną rzecz, ale taka naprawdę bardzo ważną!
P: A zdradzisz mi co to takiego?
J: Nie mogę, bo mama jest w pokoju! Ale jak tego nie kupię to  nie zaznam spokoju!

Co mam zrobic jak to dziecko rozwala mnie na atomy? :P

Tak było:
Jagienka jeszcze z długimi włosami



... i Jagna po liftingu:











puma 2008-07-08 21:40:33
skomentuj (2)


Znienacek...

No to postanowione. Wracam. Kobieta i dzieci czekają...
(a teraz się zacznie...)


puma 2008-05-30 09:34:42
skomentuj (4)


Love story....

No i się zaczęło... Z wczorajszej rozmowy telefonicznej z Jagną:
Jagna (J): Tata a wiesz, że się zakochałam. Bardzo, bardzo... W takim jednym Jaśku z przedszkola.
Puma (P): Taak? Kochanie a ile on ma lat?
J: No 6. Jest też jeden co ma 5 ale ja sobie wybrałam tego co ma 6 bo co mam biegać za takim dzieckiem?
P: (dusi sie ze śmiechu)
J: Ja go tak kocham, ze chciałam go pocałować, no mówię Ci tata jak uciekał!
P: Księżniczko, tak sie dzieje z chłopcami w tym wieku. Z czasem zmądrzeje i sam będzie ganiał, żeby kogos pocałować.
J: Ale to nie szkooodzi, bo ja go dogoniłam! I go tak przytuliłam, że nie mógł się ruszyc!
P: (usiadł na ławce i płakał ze śmiechu)
J: Tylko przylecieli chłopacy i go ode mnie odciągneli.
P: Udało im się? A ilu ich było?
J: Czterech...
P: No to sporo ich potrzebował do pomocy.
J (z dumą): Bo ja mocno przytulam :)
P: Moja dziewczynka!
J: No i jutro też ide do przedszkola i tez go dopadnę! Nikt mi nie ucieknie jak go kocham!

Jeszcze mnie brzuch boli ze śmiechu :)




puma 2007-12-13 10:54:17
skomentuj (9)


Co sie stało z naszą klasą...?

Ano właśnie zaczynamy sie pomału odnajdywać. Dzięki twórcom portalu nasza-klasa.pl. Cześć im i chwała, pomniczek tez sie przyda. A choćby i dotacja na serwer. Bo warto, ze wszech miar warto. Znalazłem znajomych z podstawówki, ze szkoły zawodowej, starych przyjaciół i bliskich kiedyś znajomych. W dodatku niektórzy mieszkają całkiem blisko Dublina... Ponad dwie godziny spedziłem rozmawiając z koleżanką ze szkolnych, podstawówkowych czasów. Minęły 22 lata jak nie rozmawialiśmy a przecież gadało nam sie wyśmienicie! I gdyby nie portal to być może nigdy bysmy sie nie spotkali... Jeszcze raz dziekuję twórcom za świetny pomysł i realizację...


puma 2007-11-30 02:40:38
skomentuj (2)


Connamara

Trochę tak znienacka urodził się pomysł, żeby pojechać do Connamara. No to pozyczyliśmy samochód, ja zamieniłem sie w pracy żeby mieć wolną niedzielę i siuup...
Minął rok jak jestem w Irlandii zatem jakby na powtórzenie wybrałem się ze znajomymi do Letterfrack. Czas nas specjalnie nie rozpieszczał, ale pojechalismy via Cliffs of Moher bo warto. Potem Galway, Clifden i Letterfrack. Nie mam dzisiaj już siły na opisywanie podróży, wiec tylko kilka zdjęć....

A opis kiedy indziej.


puma 2007-10-02 21:37:23
skomentuj (2)


Nasze wino ma dzisiaj dobry smak...

Znalazłem w sieci stare nagrania autorstwa Nerona z czego dwa wykonywalismy wspólnie (znaczy w sumie wiecej niż dwa, ale tylko te zostały zarejestrowane w obrazach). Matko, jaki powrót do przeszłości.. To chyba będzie już jakies 12-13 lat - jeszcze przed slubem z moja pierwszą, byłą żoną... Szczęśliwy byłem wtedy...
Chcecie, to posłuchajcie:
10 piw - piosenka, którą zespół w którym grałem, Prawie Rodzina "przytulił" i często wykonywał - tutaj śpiewamy w składzie:
Neron (autor), Dziewczyny z Kolbuszowej, Smodry i Łapi.
Nasze wino... ma dzisiaj dobry smak - skład taki sam, ale już bez Łapiego.
Rany, jak miło sie to ogląda po latach...
Aż pobiegłem po wino.
Neron, Twoje zdrowie...


puma 2007-09-12 21:55:56
skomentuj (2)


Tri Martolod....

Zakochalem sie w tej piosence na zaboj... Pierwszy raz uslyszalem ja w wykonaniu grupy Manau - chlopcy grajacy francuska i bretonska muzyke na oryginalnych instrumentach acz w rytmie hip hopu. Niezwykle ciekawe polaczenie. i udane co najwazniejsze. Tytul ich wykonania to La Tribu De Dana. Oryginalnie te piesn wykonuje Alan Stivell i nazywa sie to wlasnie Tri Martolod (Trzech Młodych Marynarzy..)
Mnóstwo ludzi wykonywalo ten kawalek, m.in. polskie zespolu Shannon oraz Ryczace Shannon Project - czyli Ryczace Dwudziestki plus Shannon wlasnie.
Na stronie zespolu Shannon mozna posluchac obydwu wykonan. Zapewniam - warto :)
A dla twardzieli mala probka:
sciagnijcie i zaspiewajcie :)
Bretonski jest naprawde bardzo spiewny, trzeba tylko sprobowac nie skrecic sobie jezyka ;)

Tri Martolod

Tri martolod yaouank (tra la la, la di ga dra)
Tri martolod yaouank o voned da veajiń
Tri martolod yaouank (tra la la, la di ga dra)
Tri martolod yaouank o voned da veajiń
O voned da veajiń ge, o voned da veajiń (bis)

Gant avel bet kaset (tra la la, la di ga dra)
Gant avel bet kaset betek an Douar Nevez
Betek an Douar Nevez ge, betek an Douar Nevez

E-kichen maen ar veilh (tra la la, la di ga dra)
E-kichen maen ar veilh o deus mouilhet o eorioů
O deus mouilhet o eorioů ge, o deus mouilhet o eorioů

Hag e-barzh ar veilh-se (tra la la, la di ga dra)
Hag e-barzh ar veilh-se e oa ur servijourez
E oa ur servijourez ge, e oa ur servijourez

Hag e c'houlenn ganin (tra la la, la di ga dra)
Hag e c'houlenn ganin pelec'h 'n eus graet konesańs
Pelec'h 'n eus graet konesańs ge, pelec'h 'n eus graet konesańs

E Naoned, er marc'had (tra la la, la di ga dra)
E Naoned, er marc'had hor boa choazet ur walenn
Hor boa choazet ur walenn ge, hor boa choazet ur walenn


puma 2007-09-07 03:04:23
skomentuj (4)


... no i kupilem rower

A dupsko mnie dzisiaj boli jak nieszczescie. Jak pomysle, ze mam na niego jutro wsiasc i jechac do pracy to juz go nie lubie... :)


puma 2007-09-07 02:26:06
skomentuj (0)


Nowe mieszkanie...

I przeprowadziłem się do Dublina 9, północ miasta - Santry. Fajna okolica, masa przestrzeni, zielono... I strasznie symaptyczni na pierwszy rzut oka lokatorzy. Na drugi rzut oka zresztą również - myślę, że dogadamy się bez żadnego problemu... Mam swój pokój, swój porządek, zdjęcia Jagny w oknie, płyty i książki poukładane na półkach. Chyba czuję się z tym dobrze. Teraz cichutko gra muzyka a ja sobie klepię w klawiszki. Niezadługo, bo jutro rano do pracy. Z ta pracą jutro też jest ciekawie, bo zaczynam o 7.30 z tym, że pierwszy autobus do centrum startuje... o 7.30 właśnie. I to jeśli wystartuje - to jest Irlandia, tu sie nikt nie przejmuje takimi drobiazgami jak rozkład jazdy. Zdaje się, że jutro czeka mnie piesza wycieczka - siedmiokilometrowy spacer ulicami śpiącego Dublina.
Muszę sobie kupić rower.
Jak najszybciej...


puma 2007-09-02 01:06:05
skomentuj (0)


Dorastamy...



Zaczyna sie od kiwania na huśtawce w Wetlinie a gdzie sie skończy? :)
Kilka zdjęć...


puma 2007-08-29 09:45:16
skomentuj (0)


Wakacje...

Jeszcze tylko 21 dni i lece do Polski. Znów będę mógł przytulić Jagnę i zobaczyć Bieszczady.
Aż mnie wszystko boli z tęsknoty...


puma 2007-07-02 13:10:16
skomentuj (7)


Cliffs of Moher

No slicznie tam kurde jest, no!


Reszta zdjec tutaj


puma 2007-04-03 19:37:18
skomentuj (5)


Jakoś tak...

... zupełnie nie mam weny twórczej...
Sorki...


puma 2007-03-14 20:48:28
skomentuj (4)


Zmiany...

No i kolejny raz zmienilem mieszkanie.... Teraz mieszkam z kolezanka z pracy i jej bratem. Jaka odmiana po ostatnich lokatorach.... Pijemy sobie piwko, sluchamy muzyki i wreszcie jest o czym porozmawiac... I oby jak najdluzej :)
A jutro z ranka jade do Polski na cale 10 dni :) A w dodatku znow cos w zyciu robie pierwszy raz... Nigdy nie lecialem jeszcze samolotem :) Czuje sie normalnie jak jakas dziewica... Albo dziewic. Jak to jest w rodzaju meskim? :)


puma 2007-02-16 00:28:27
skomentuj (4)


bo tak....

When you cried I'd wipe away all of your tears
When you'd scream I'd fight away all of your fears
And I held your hand through all of these years
But you still have
All of me...
***
Wake me up inside
Wake me up inside
call my name and save me from the dark
bid my blood to run
before I come undone
save me from the nothing I've become

Bring me to life....



puma 2007-02-03 13:33:20
skomentuj (0)


Jaaaaaaaagna!

Jade zobaczyc sie z Jagienka! Wreszcie! I czniam serdecznie to, ze nie mam kasy na wiele wiecej niz bilet. Ale przeciez grzech nie skorzystac jak podroz w obie strony kosztuje 140 zlotych, nie? Boze - zobacze wreszcie moja dziewczynke,moja ksiezniczke.... Dzisiaj powiedziala mi przez telefon, ze ona CHCE zebym juz dzisiaj do niej przyszedl, bo teskni...
Dzisiaj nie moge... Ale juz niedlugo Brzydulko, niedlugo.... :*


puma 2007-01-15 22:06:16
skomentuj (7)


Nasze połamane serca...

Powiedziałem Jagnie via Skype, że bardzo za nią tęsknię... A moja pięcioletnia Księżniczka rozpłakała się i powiedziała, że tęskni i że jak sobie o mnie dzisiaj myślała, to jej się połamało serduszko :( Dawno nie płakałem... to sobie popłakałem...
Bo moje serce też jest w szczątkach...



puma 2007-01-04 21:08:48
skomentuj (6)


no i juz po...

...świętach. Wigilie spedzilem w pracy a wieczorem pojechalem nad Atlantyk, do Taczki. Caly poniedzialek uplynal pod znakiem Majki, ktora okazala sie wspanialym wypelniaczem czasu. Trzyletnie dziecko przy sniadaniu bez zenady wypytywalo:
- Mama, a on zostanie z nami?
- Mama, a czemu on nie moze pracowac tutaj i mieszkac z nami?
- Mama, kochamy go?
To ostatnie mnie rozwalilo na atomy :)) Bo kiedy Taczka z cala powaga potwierdzila:
- Tak Majeczko, kochamy Pume...
to Majka przyjela to tak po prostu do wiadomosci, przy czym byla dla mnie znacznie bardziej serdeczna..
One wraz z Jagna kompletnie by sie uzupelnialy...
Strasznie tesknie za moja dziewczynka :|



puma 2006-12-26 20:41:45
skomentuj (0)


A Jagna rosnie....

No wiec pracuje. W markecie. Wczoraj minal pierwszy tydzien. Niespecjalnie jest sie nad czym rozwodzic - praca jak praca, lekko nie jest ale nie narzekam. Zbyt dlugo oczekalem sie na jakakolwiek prace by teraz wybrzydzac. Musze tez jak najszybciej znalezc miszkanie bo w dotychczasowym robi sie troche ciasno... Moze do stycznia uda mi sie to zrobic. Teraz priorytetem jest splacenie dlugow. Troche czasu minie zanim wyjde na prosta, chociaz a drugiej strony mam wrazenie, ze tutaj w Irlandii uda mi sie to wszystko, co zaplanowalem. Troche mi szkoda ludzi, ktorzy przyjezdzaja tu na 3-4 miesiace z nadzieja na zarobienie wiekszej kasy i powrotu do Polski. To juz nie ten czas, juz nie jest tak prosto. Jesli sie nie ma zalatwionej pracy jeszcze w Polsce to mozna tutaj stracic duzo czasu i nerwow... Na szczescie dla mnie - mam to juz za soba. I oby sie nie powtorzylo :)
A Jagna rosnie :)



puma 2006-12-10 16:33:45
skomentuj (7)


...

Dzisiaj zadzwonil moj manager i powiedzial, ze termin otwarcia marketu przesunie sie o tydzien bo sie nie wyrobili.. Wrrrr...
No to umowilem sie na jutro na interview - ot tak, na wszelki wypadek :) Zawsze lepiej miec wybor w razie czego, nie? :)


puma 2006-11-20 16:44:03
skomentuj (5)


YEAH!

Znalazlem prace! Ha! Polazlem na interview i musialem wywrzec dobre wrazenie, bo nastepnego dnia zadzwonil do mnie manager i powiedzial, ze zostalem przyjety :) No wreszcie!! Przeciez ja tu juz jeza rodzilem kolcami do przodu - ile mozna zyc na czyims garnuszku? W koncu listopada zaczynam zatem pracowac - rety, jak to brzmi :) Moze w grudniu lub w styczniu bedzie mnie juz stac na wynajecie mieszkania - przestane siedziec chlopakom na glowie :)

A w ubiegla niedziele dostalem dodatkowego kopa energii :) Okazalo sie otoz ze... schudlem! :) O kurwa, wreszcie :)) Poszedlem sobie kupic spodnie, bo moje sie skonczyly. Ostatnie portki jakie kupowalem jeszcze w Polsce byly na 120 w pasie a i to bylo na styk.. Tymczasem teraz kupilem spodnie na 112 i jeszcze mi z tylka spadaja :)) No tego to juz dawno nie grali :) Z radochy dostalem zacmienia i kupilem jeszcze dres i buty do biegania :) Tego samego wieczoru zreszta do biegania przystapilem, aby przekonac sie ze obwod pasa sie zmniejszyl ale nie przelozyl na forme niestety :) Ale - od rzemyczka do przemyczka :) W kazdym razie te spadajace ze mnie dzinsy na 112 w pasie trzymaja mnie w dobrym humorze juz od tygodnia :))


puma 2006-11-17 14:59:31
skomentuj (3)